29 grudnia 2007

Pierwsze wyjście

Dobra, to lecimy z tym pisaniem. Pierwsze wyjście: miałem taką noc kiedyś, że nie mogłem zasnąć. Byłem pełen energii. Tak przewracałem się z boku na bok do ok. godziny 1-2 w noc. To skoro nie mogę zasnąć to czemu nie poćwiczyć LD (świadomy sen, nie OBE!)? No to kładę się na plecach, nieruchomo. Leżałem tak kilka chwil, potem usnąłem. Po jakimś czasie obudziłem się, dziwnie się czułem. Miałem zamknięte oczy, ale wszystko widziałem dookoła. Widziałem przez powieki. Pod sufitem zaczęły tak jakby wybuchać jakieś czerwone kółeczka, były one płaskie. Przez okno wleciało większe kółeczko, czarne. Zbliżało się do mojego łóżka. Pierwsza myśl? UFO! Porywają mnie! No i tak, nagle znalazłem się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, nic nie było widać. Nie leżałem już na łóżku lecz na jakimś twardym metalowym blacie. I znów po chwili w łóżku, potem znów na nola*. Działo się to szybko, bardzo szybko, nawet nie zdążyłem pomyśleć co się dzieje. Znów na łóżku. Ale tym razem jakoś dziwniej. Nie czuje ciała! Nie mam ciała! Skupiłem się na prawej ręce. Czułem ją, ale to była tylko tak jakby jakaś czysta, wspaniała energia. Jakby tysiące kulek energii składało się na moją rękę tworząc tak wspaniałe uczucie. Nie da się go opisać, trzeba poczuć. Usiadłem na łóżku i spojrzałem na siebie leżącego i śpiącego na łóżku. Chwila... o kur*a! trzeba stąd spie*dalać! jak najdalej od ciała bo mnie wciągnie spowrotem do niego!! już miałem wstawać i ile sił uciekać jak najdalej, ale za późno. Za późno się zorientowałem, że muszę odejść, wciągnęło mnie do ciała. Obudziłem się. Ale teraz już w FŚ, w c.f. Jednak nadal czułem się bardzo dobrze, humor zaje*iście poprawiony i ogólnie samopoczucie idealne. Całość poza ciałem nie była długa, może z 2-3 sekundy! Na szczęście czas tam jest bardziej wydłużony i nie odczułem, że tak szybko wróciłem, dopiero po chwili zacząłem się zastanawiać ile to mogło trwać... Ja chcę jeszcze raz! Odrazu zacząłem ćwiczyć, ale nie udało się już tej nocy, zasnąłem. Mimo tego, że byłem tylko w OP, a jeszcze nigdy w OSPUO to wiem, że OBE to superzaje*ista rzecz! A na dobitkę to pierwsze wyjście miałem przypadkiem - ćwiczyłem LD. Wielu twierdzi, że LD i OBE to to samo, ja narazie nie chcę się na ten temat rozpisywać, to wyższa szkoła jazdy, a ja jestem niedoświadczony.

*nol - Niezidentyfikowany Obiekt Latający, polski odpowiednik skrótu UFO.

Brak komentarzy: